Masz Pytania?

+48 519 601 786

Jak ograniczyć emisje w transporcie i logistyce bez zwiększania ryzyka w łańcuchu dostaw?

Jak ograniczyć emisje w transporcie i logistyce

Jak ograniczyć emisje w transporcie i logistyce bez zwiększania ryzyka w łańcuchu dostaw?

Rosnące wymagania rynkowe i regulacyjne skłaniają firmy do szukania sposobów na ograniczenie emisji w logistyce. Nie wszystkie przedsiębiorstwa podlegają przy tym bezpośrednio obowiązkom sprawozdawczym – część odczuwa presję pośrednio, poprzez oczekiwania klientów, instytucji finansujących i uczestników przetargów, którzy pytają o ślad węglowy usługi.

Odpowiedź na pytanie, jak ograniczyć emisje w transporcie i logistyce bez zwiększania ryzyka w łańcuchu dostaw, wymaga zestawu narzędzi oraz uporządkowanego procesu wdrożenia. Artykuł przedstawia najważniejsze rozwiązania oraz etapowy model ich wdrażania, który pozwala kontrolować ryzyko operacyjne.

Skąd biorą się emisje w logistyce?

Zrozumienie źródeł śladu węglowego to podstawa każdej sensownej strategii dekarbonizacji. Emisje powstają przede wszystkim ze spalania paliw podczas przewozu ładunków oraz ze zużycia energii w magazynach i terminalach. Kluczowe jest jednak prawidłowe przypisanie ich do kategorii sprawozdawczych, ponieważ od tego zależy, na co firma faktycznie może wpłynąć.

  • Scope 1 – emisje bezpośrednie, przede wszystkim spalanie paliwa w samodzielnie eksploatowanych przez firmę pojazdach, lokomotywach spalinowych oraz urządzeniach.
  • Scope 2 – emisje pośrednie związane z zakupioną energią elektryczną, cieplną lub chłodem, zużywanymi we własnych obiektach oraz samodzielnie eksploatowanych pojazdach i lokomotywach elektrycznych.
  • Scope 3 – emisje w łańcuchu wartości, w tym kupowane usługi transportowe lub trakcyjne realizowane przez przewoźników zewnętrznych. Mogą być klasyfikowane jako upstream lub downstream, zależnie od miejsca w łańcuchu i tego, który podmiot zamawia przewóz.

Konsekwencja jest praktyczna: firma samodzielnie eksploatująca własne pojazdy, lokomotywy lub urządzenia wpływa głównie na Scope 1 i 2. Samo posiadanie wagonów nie oznacza jednak, że emisje trakcyjne zostaną przypisane do tych zakresów. Jeżeli trakcję zapewnia zewnętrzny przewoźnik, emisje związane z jej realizacją pozostają elementem kupowanej usługi wykazywanej zasadniczo w Scope 3. Zanim zaplanuje się jakiekolwiek działanie, warto więc ustalić nie tylko strukturę własności aktywów, lecz także sposób ich eksploatacji i relacje kontraktowe.

Poszczególne gałęzie transportu różnią się intensywnością emisji, ale porównania mają sens wyłącznie przy jednolitej metodzie obliczeń. Udział gałęzi w emisjach całego sektora nie jest miarą jej emisyjności – zależy przede wszystkim od wielkości realizowanych przewozów. Do decyzji operacyjnych służy intensywność emisji konkretnej usługi wyrażona w gramach CO₂e na tonokilometr, policzona zgodnie z normą EN ISO 14083:2023 i w tych samych granicach dla wszystkich porównywanych wariantów.

Na poziomie unijnym sposób deklarowania tych wartości harmonizują ramy CountEmissionsEU. Weszły one w życie 1 czerwca 2026 r. i opierają się na normie EN ISO 14083:2023. System jest wdrażany etapami, a jego pełne zastosowanie wraz z niezbędnymi przepisami wykonawczymi i narzędziami jest przewidywane do końca 2030 r.

  • Transport lotniczy – należy do najbardziej emisyjnych sposobów przewozu towarów w przeliczeniu na tonokilometr, dlatego każde jego użycie warto uzasadnić wymaganiami czasowymi ładunku.
  • Transport morski i transport kolejowy – zwykle osiągają korzystniejsze wyniki jednostkowe przy dużych, regularnych wolumenach. Niski wynik CO₂e/tkm w żegludze nie oznacza jednak braku emisji lokalnych: transport morski pozostaje istotnym źródłem tlenków siarki, tlenków azotu i pyłów, które ocenia się osobno od wpływu klimatycznego.
  • Transport drogowy – ze względu na powszechność zastosowania odpowiada za dużą część emisji sektora, przy czym wynik konkretnego przewozu zależy między innymi od rodzaju napędu, rzeczywistego zużycia paliwa lub energii, typu i wieku pojazdu, wykorzystania ładowności, ukształtowania trasy oraz udziału pustych przebiegów.

Normy Euro opisują przede wszystkim emisje lokalnych zanieczyszczeń, takich jak tlenki azotu i pyły. Nie są natomiast bezpośrednim parametrem określającym emisję CO₂e konkretnego przewozu.

Rzetelna wiedza o źródłach emisji jest dziś wymogiem rynkowym. Klienci coraz częściej oczekują udokumentowanych danych już na etapie zapytania ofertowego, a wiarygodność metody obliczeń bywa równie istotna jak sam wynik.

Jak ograniczyć emisje w transporcie dziś?

Najszybsze efekty przynosi zwykle lepsze wykorzystanie zasobów, którymi firma już dysponuje – bez kosztownej wymiany floty. Nie istnieje przy tym jedno działanie skuteczne w każdej organizacji: w zależności od struktury łańcucha dostaw największy efekt może dać optymalizacja tras, konsolidacja ładunków, poprawa wykorzystania ładowności albo zmiana gałęzi transportu. Dlatego warto traktować poniższe rozwiązania jako zestaw narzędzi, z którego dobiera się te właściwe dla konkretnego przypadku.

  • Planowanie tras pod kątem efektywności – oprogramowanie do wyznaczania tras pozwala ograniczyć zbędne kilometry i przestoje. Warto pamiętać, że najkrótsza trasa nie zawsze jest najmniej emisyjna: na wynik wpływają zatory, ukształtowanie terenu, rodzaj nawierzchni oraz możliwość zorganizowania ładunku powrotnego. Celem powinna być trasa najbardziej efektywna energetycznie i operacyjnie.
  • Konsolidacja ładunków i transport współdzielony – łączenie mniejszych partii w pełne jednostki ogranicza liczbę kursów. Efekt nie jest jednak automatyczny: konsolidacja bywa okupiona dodatkowymi podjazdami, przeładunkami i wydłużeniem trasy, dlatego jej wpływ należy ocenić dla całego łańcucha, a nie dla pojedynczego odcinka.
  • Stopniowa zmiana gałęzi transportu – przeniesienie części wolumenu na transport intermodalny lub kolejowy może istotnie obniżyć emisje w danej relacji. Skalę korzyści trzeba jednak policzyć na danych operacyjnych, obejmując cały łańcuch door-to-door wraz z dowozami, terminalami i pustymi przebiegami.
  • Eliminacja pustych przebiegów – dotyczy zarówno pojazdów drogowych, jak i wagonów oraz kontenerów. Równoważenie potoków między kierunkami poprawia wykorzystanie taboru i obniża emisje jednostkowe.

Kierunek tych działań jest zbieżny z celami unijnymi. Strategia Unii Europejskiej zakłada ograniczenie emisji z transportu o 90% do 2050 r. oraz wzrost kolejowego ruchu towarowego o 50% do 2030 r. i jego podwojenie do 2050 r. względem 2015 r. Są to strategiczne cele dotyczące wzrostu pracy przewozowej kolei, a nie formalna gwarancja osiągnięcia konkretnego udziału rynkowego. Warto o tym pamiętać przy formułowaniu deklaracji w dokumentach ofertowych i raportach.

Jak ograniczyć emisje w transporcie bez ryzyka?

Wdrażanie rozwiązań proekologicznych nie powinno odbywać się kosztem terminowości i niezawodności operacji. Bezpieczne podejście polega na tym, aby zmiany wprowadzać etapowo, na wybranych relacjach, zachowując możliwość powrotu do dotychczasowego modelu. Poniżej opisujemy zarówno narzędzia, jak i proces, który pozwala kontrolować ryzyko na każdym etapie.

Technologiczna optymalizacja tras

Systemy planowania tras, telematyka i cyfrowe zarządzanie pojazdami pozwalają podnieść efektywność floty poprzez lepsze wykorzystanie posiadanych zasobów. Rozwiązania cyfrowe są zazwyczaj mniej kapitałochłonne i mniej ryzykowne niż kompleksowa wymiana floty, ale nie są bezkosztowe. Rozbudowany system TMS, integracja danych, wdrożenie telematyki oraz szkolenia pracowników mogą wymagać istotnych nakładów i zmian organizacyjnych.

Typowe efekty to ograniczenie pustych przebiegów, lepsze planowanie okien czasowych oraz bieżąca kontrola zużycia paliwa, która daje jednocześnie dane potrzebne do obliczeń emisyjnych.

Skala poprawy zależy jednak od jakości wdrożenia i dyscypliny operacyjnej – samo zakupienie narzędzia nie przynosi oszczędności.

Elastyczność i odporność operacyjna

Przesunięcie części ładunków na alternatywną gałąź transportu może obniżyć ślad węglowy i jednocześnie zwiększyć liczbę dostępnych scenariuszy działania. Sama dywersyfikacja nie tworzy jednak bufora bezpieczeństwa: nowa gałąź potrafi wygenerować własną zależność – od jednego terminala, jednego operatora lub jednego serwisu.

Realną odporność budują dopiero alternatywne trasy i przewoźnicy, zapasowe terminale, odpowiednie bufory zapasów oraz przygotowany plan awaryjny z jasno określonymi progami uruchomienia.

Efekt emisyjny takiej zmiany warto podawać wyłącznie jako wynik konkretnej analizy – z podaniem relacji, masy, częstotliwości wysyłek, wariantu odniesienia i przyjętych współczynników. Wartości podawane bez tych informacji nie nadają się do raportowania ani do komunikacji z klientem.

Model wdrożenia krok po kroku

Poniższy proces pozwala ograniczać emisje bez skokowego wzrostu ryzyka operacyjnego. Kolejność ma znaczenie – każdy etap dostarcza danych potrzebnych do podjęcia decyzji o następnym.

  1. Wyznaczenie punktu odniesienia (baseline). Zebranie danych o dotychczasowych przewozach: relacjach, wolumenach, częstotliwości, kosztach, czasach tranzytu i emisjach policzonych zgodnie z EN ISO 14083:2023. Bez punktu wyjścia nie da się później wykazać żadnej poprawy.
  2. Wybór stabilnych relacji do zmiany. Najlepszymi kandydatami są trasy o dużym, powtarzalnym wolumenie, dostępnym serwisie kolejowym i korzystnej proporcji odcinka głównego do dowozów. Relacje pilne, nieregularne lub rozproszone zostawia się na dalszy etap.
  3. Pilotaż na części wolumenu. Zmianę wprowadza się najpierw na wydzielonym udziale przewozów – na tyle dużym, by dane były miarodajne, i na tyle małym, by ewentualne zakłócenie nie wpłynęło na ciągłość dostaw.
  4. Przygotowanie wariantu zastępczego. Jeżeli jest to ekonomicznie i operacyjnie możliwe, na czas pilotażu warto utrzymać uzgodniony wariant drogowy albo inny plan zastępczy. Powinien on określać możliwą do zapewnienia zdolność przewozową, czas potrzebny na uruchomienie rozwiązania oraz jego koszt. Rezerwowanie pełnej zdolności drogowej może generować dodatkowe wydatki i nie zawsze jest możliwe w okresach szczytowego popytu.
  5. Uzgodnienie poziomu obsługi (SLA). Parametry usługi ustala się z organizatorem całego przewozu, który może odpowiadać za koordynację przewoźnika kolejowego, terminali oraz wykonawców pierwszej i ostatniej mili. SLA powinno obejmować częstotliwość serwisu, okna przeładunkowe, czas podstawienia jednostek, zasady komunikacji o opóźnieniach, czasy reakcji oraz odpowiedzialność za poszczególne etapy.
  6. Przygotowanie planu awaryjnego. Scenariusz na wypadek zamknięcia linii, braku slotu lub opóźnienia składu: kto podejmuje decyzję, po jakim czasie, jaką trasą i na jakich warunkach kosztowych realizowany jest wariant zastępczy.
  7. Monitoring jakości, kosztu, emisji i terminowości. Wskaźniki należy śledzić równolegle, w tych samych granicach co baseline. Oprócz kosztu, emisji i terminowości warto analizować liczbę oraz czas opóźnień, szkody transportowe, przestoje, liczbę interwencji operacyjnych, czas reakcji na zakłócenia i wykorzystanie dostępnej zdolności przewozowej. Poprawa wyniku emisyjnego okupiona spadkiem jakości, terminowości lub niekontrolowanym wzrostem kosztów nie jest sukcesem, lecz przesunięciem problemu.
  8. Skalowanie po zamknięciu pilotażu. Decyzję o rozszerzeniu modelu należy oprzeć na danych z wystarczającej liczby pełnych rotacji. Pilotaż powinien obejmować typowe warunki operacyjne, okres zwiększonego wolumenu oraz co najmniej jedno rzeczywiste zakłócenie albo kontrolowany test wariantu awaryjnego. Nie zawsze musi więc trwać pełny rok, ale powinien być wystarczająco długi i rozbudowany, aby zweryfikować działanie rozwiązania również w trudniejszych warunkach.

W Treeden pomagamy przedsiębiorstwom ograniczać emisje bez wprowadzania gwałtownych zmian, które mogłyby zagrozić terminowości dostaw. Analizujemy dotychczasowe trasy, rodzaj i wielkość ładunków oraz dostępność infrastruktury kolejowej, a następnie wskazujemy relacje, na których wdrożenie transportu kolejowego lub intermodalnego ma największe uzasadnienie.

Możemy stopniowo przenosić wybrane wolumeny z dróg na tory, pozostawiając transport drogowy do obsługi pierwszej i ostatniej mili. Takie podejście pozwala ograniczać ślad węglowy przy zachowaniu elastyczności, bezpieczeństwa ładunków i ciągłości całego łańcucha dostaw.

Czy zmiana modalna zmniejsza emisje?

Przeniesienie ładunków z bardziej emisyjnych gałęzi na kolej lub żeglugę, czyli zmiana modalna transportu, należy do skuteczniejszych narzędzi obniżania śladu węglowego. Kolej i statki pozwalają przemieścić duże wolumeny przy niższym zużyciu energii na tonokilometr, ale rzeczywisty efekt zależy od układu całej relacji – długości dowozów, liczby przeładunków, wykorzystania jednostek i miksu energetycznego zasilającego trakcję.

Sama zmiana gałęzi rzadko wystarcza. Najlepsze rezultaty daje połączenie jej z działaniami uzupełniającymi:

  • Konsolidacja ładunków – łączenie mniejszych partii w pełne jednostki poprawia wykorzystanie przestrzeni w pociągach i na statkach. Warto jednak sprawdzić, czy dodatkowe podjazdy i przeładunki nie pochłaniają uzyskanej korzyści.
  • Przeprojektowanie sieci – dostosowanie lokalizacji magazynów i punktów przeładunkowych do dostępnej infrastruktury kolejowej skraca dowozy drogowe i poprawia bilans całego łańcucha.
  • Optymalizacja poziomu zapasów – celem nie jest prosta redukcja stanów magazynowych, ta bowiem zwiększa ryzyko braków i wymusza kosztowne, wysokoemisyjne dostawy ekspresowe. Chodzi o dobranie zapasu i buforów bezpieczeństwa do rzeczywistego czasu tranzytu wybranej gałęzi, co pozwala korzystać z wolniejszego, ale mniej emisyjnego transportu bez ryzyka przestoju produkcji.
  • Planowanie obiegu jednostek ładunkowych – kontrola nad tym, gdzie i kiedy zwalniają się kontenery i wagony, ogranicza puste przejazdy oraz koszty repozycjonowania.

Tak zaprojektowana zmiana modalna zwiększa odporność łańcucha dostaw, choć nie eliminuje ryzyka. Intermodal pozostaje zależny od dostępności slotów, rozkładów jazdy i przepustowości korytarzy – dlatego warto wdrażać go zgodnie z opisanym wcześniej modelem etapowym.

Kiedy warto elektryfikować flotę?

Wymiana pojazdów spalinowych na elektryczne bywa uzasadniona wtedy, gdy struktura przewozów obejmuje powtarzalne trasy o przewidywalnym przebiegu i dostępie do infrastruktury ładowania, a rosnące koszty paliwa oraz wymogi regulacyjne zaczynają obciążać budżet. Decyzję warto poprzedzić analizą całkowitego kosztu posiadania, ponieważ różnice w cenie zakupu, dostępności serwisu i wartości rezydualnej pozostają istotne.

Ważne jest przy tym prawidłowe przypisanie efektu do kategorii sprawozdawczych. Elektryfikacja własnej floty zmienia przede wszystkim Scope 1 i 2 przedsiębiorstwa: znikają emisje bezpośrednie ze spalania paliwa, pojawia się natomiast zużycie energii elektrycznej. Na Scope 3 klienta wpływa dopiero elektryfikacja floty jego podwykonawcy – czyli sytuacja, w której to przewoźnik realizujący zlecenie zmienia tabor. Bez tego rozróżnienia łatwo o deklaracje, których nie potwierdzi audyt.

Warto również precyzyjnie opisywać sam efekt środowiskowy. Pojazdy elektryczne nie emitują spalin z rury wydechowej, co ogranicza lokalne emisje tlenków azotu i innych zanieczyszczeń związanych ze spalaniem paliwa. Nadal powodują jednak emisje niezwiązane bezpośrednio ze spalaniem, między innymi wynikające ze zużycia opon, hamulców i nawierzchni. Nie są również bezemisyjne w ujęciu pełnego cyklu: ich ślad zależy od miksu energetycznego zasilającego ładowanie oraz od emisji związanych z produkcją pojazdu i baterii.

Rozbudowa własnych źródeł energii, takich jak instalacje fotowoltaiczne czy turbiny wiatrowe przy centrach dystrybucyjnych, może ograniczyć ekspozycję na wahania cen energii i obniżyć emisje w Scope 2. Nie zapewnia jednak pełnej niezależności: produkcja z OZE jest zmienna w czasie, a stabilne zasilanie stacji ładowania wymaga przyłącza sieciowego, magazynowania energii lub aktywnego zarządzania mocą. Uzupełnieniem są narzędzia telematyczne wspierające planowanie tras i cykli ładowania.

Jak ograniczyć emisje na pierwszej i ostatniej mili?

W logistyce przemysłowej pierwsza i ostatnia mila oznaczają dowóz jednostki ładunkowej lub ładunku między terminalem, bocznicą albo portem a zakładem produkcyjnym, magazynem, elektrociepłownią lub innym odbiorcą końcowym. To odcinki krótkie w porównaniu z przewozem głównym, ale ich udział w koszcie i emisjach całej relacji bywa nieproporcjonalnie wysoki – zwłaszcza gdy dowóz jest długi, a jednostka wraca pusta.

Główne czynniki pogarszające wynik na tym etapie to zbyt duża odległość od terminala, oczekiwanie na przeładunek, brak awizacji po stronie odbiorcy oraz puste przejazdy po zdaniu jednostki. Rozwiązania, które przynoszą tu mierzalne efekty, są konkretne i operacyjne:

  • Dobór terminala na podstawie bilansu całej usługi – najbliższy terminal nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem. Przy wyborze należy uwzględnić łącznie odległość dowozu drogowego, obsługiwane relacje, dostępność i częstotliwość serwisu, wolne sloty, przepustowość terminala oraz całkowity koszt operacji. Bardziej oddalony węzeł może zapewniać korzystniejszy bilans całego przewozu, jeżeli oferuje lepszy serwis lub krótszy czas obsługi.
  • Planowanie obiegu jednostek – organizowanie ładunku powrotnego lub kolejnego załadunku w pobliżu punktu rozładunku ogranicza puste przebiegi ciągnika z podwoziem kontenerowym.
  • Awizacja i okna czasowe – uzgodnione godziny podstawienia na terminalu i u odbiorcy skracają czas oczekiwania, ograniczają pracę silnika na postoju i zmniejszają liczbę nieudanych podstawień.
  • Właściwy dobór zestawu – kontener przewozi się ciągnikiem z podwoziem kontenerowym, a naczepa intermodalna stanowi odrębny typ jednostki. Dopasowanie sprzętu do rodzaju ładunku i warunków rozładunku u odbiorcy pozwala uniknąć dodatkowych przejazdów.
  • Konsolidacja dostaw do zakładu – łączenie kilku wysyłek kierowanych do tego samego odbiorcy zmniejsza liczbę podjazdów, o ile pozwalają na to harmonogram produkcji i pojemność rampy.

Skuteczne zarządzanie tym etapem polega na znalezieniu równowagi między dostępnością serwisu a wykorzystaniem sprzętu. Im krótsze dowozy w stosunku do odcinka głównego, tym większa część przewagi emisyjnej i kosztowej kolei zostaje faktycznie zrealizowana.

Jak zbudować zielony magazyn?

Dekarbonizacja operacji nie kończy się na pojazdach. Obiekty magazynowe i terminalowe odpowiadają za istotną część zużycia energii, a wdrożenie w nich rozwiązań energooszczędnych obniża koszty bieżące i ogranicza ekspozycję na wzrosty cen energii. Warto przy tym pamiętać o przypisaniu emisji: dla operatora zarządzającego obiektem są to zwykle Scope 1 i 2, natomiast dla klienta kupującego usługę magazynową – Scope 3. Podział zależy od struktury własności i relacji kontraktowej.

  • Lepsze wykorzystanie kubatury – zagospodarowanie przestrzeni pionowej i regały wysokiego składowania pozwalają pomieścić większy zapas na tej samej powierzchni. Nie oznacza to jednak automatycznego zmniejszenia liczby magazynów w sieci ani niższego zużycia energii w całej strukturze – o tym decyduje projekt sieci dystrybucji, a nie sama wysokość składowania.
  • Wdrożenie systemu WMS – oprogramowanie magazynowe pozwala kontrolować zapasy i planować ścieżki kompletacji, dzięki czemu może ograniczyć zbędne ruchy wózków i przestoje. Efekt zależy jednak od jakości wdrożenia, konfiguracji procesów i dyscypliny operacyjnej, a nie od samego zakupu systemu.
  • Zarządzanie energią i materiałami – energooszczędne oświetlenie, sterowanie ogrzewaniem i monitoring zużycia obniżają bieżące zapotrzebowanie obiektu. Po stronie materiałowej znaczenie ma dobór opakowań transportowych oraz konsekwentne wykorzystanie jednostek ładunkowych, które ułatwiają załadunek, poprawiają wypełnienie przestrzeni i ograniczają liczbę uszkodzeń.

Uporządkowanie gospodarki energetycznej i opakowaniowej we własnych obiektach wspiera redukcję śladu węglowego całego przedsiębiorstwa, a w przypadku operatora logistycznego przekłada się również na dane raportowane przez jego klientów.

Jak raportować emisje zgodnie z ESG?

Oczekiwanie przejrzystych informacji o śladzie węglowym stało się stałym elementem zapytań ofertowych w branży TSL. Wiarygodne raportowanie wymaga uporządkowanego podejścia do danych – od źródeł ich pozyskania po udokumentowanie przyjętej metody.

Podstawą jest prosty model obliczeniowy: emisja = dane aktywności × wskaźnik emisji. Danymi aktywności mogą być litry zużytego paliwa, kilowatogodziny energii, a także praca przewozowa wyrażona w tonokilometrach, czyli iloczyn masy ładunku i dystansu. Wskaźnik dobiera się odpowiednio do rodzaju tych danych, gałęzi transportu i technologii, a w przypadku energii elektrycznej – do miksu energetycznego danego kraju i roku.

Aby wyniki były porównywalne, całość należy liczyć w jednym, konsekwentnie stosowanym zakresie, zgodnie z normą EN ISO 14083:2023.

  • Dane aktywności – rzeczywiste zużycie paliwa, energii lub wykonana praca przewozowa. Gromadzi się je na podstawie rachunków, kart paliwowych, odczytów telematycznych, liczników energii oraz systemów TMS i zarządzania budynkiem.
  • Wskaźnik emisji – ilość gazów cieplarnianych przypadająca na jednostkę aktywności, na przykład na litr oleju napędowego lub kilowatogodzinę energii. Każda przyjęta wartość powinna mieć wskazane źródło, rok i zakres, w przeciwnym razie wynik nie nadaje się do porównań.
  • Granice obliczeń – zakres uwzględnionych odcinków i operacji: pierwsza i ostatnia mila, terminale, puste przebiegi, repozycjonowanie jednostek oraz decyzja, czy liczymy wyłącznie spalanie paliwa w pojeździe, czy również emisje związane z jego wytworzeniem i dostarczeniem.

Zakres samego raportu zależy natomiast od przyjętego standardu, oceny istotności oraz sytuacji konkretnej firmy – nie każde sprawozdanie musi obejmować wszystkie obszary zrównoważonego rozwoju. Część organizacji uzupełnia dane emisyjne o informacje dotyczące gospodarki obiegu zamkniętego, gospodarowania odpadami czy zużycia zasobów, ale obowiązek w tym zakresie warto potwierdzić dla własnego przypadku, zamiast zakładać go z góry.

Niezależnie od zakresu obowiązków, rzetelnie prowadzona ewidencja emisji ma dziś wymiar praktyczny: pozwala odpowiedzieć na pytania klientów w przetargach, porównać warianty przewozu na wspólnej podstawie i podejmować decyzje o zmianie gałęzi w oparciu o liczby, a nie założenia.

Facebook
LinkedIn
X